Junior Stress – Sound Systemowej Sceny Syn

Schemat unieważniony

Jeden z najpopularniejszych artystów sceny reggae wraca z nowym krażkiem. “Sound Systemowej Sceny Syn” to wydawnictwo zupełnie inne od wydanego dwa lata temu “Dzięki”: świeższe muzycznie, dojrzalsze tekstowo i ze wszech miar przekonywające.

Płytę zapowiadał singiel “(nie)Prawda” z precyzyjną, intrygującą nawijką Juniora na oszczędnym riddimie obszernie samplującym “Tearz” Wu-Tangu. Ukłon w stronę hip-hopowej klasyki mógł sugerować, że “Sound systemowej sceny syn” będzie traktował Jamajkę jedynie jako punkt wyjścia. Nic bardziej mylnego: trzecia płyta lubelskiego wokalisty to twórczy powrót w rejony reggae i dancehallu.

Już w tytułowym utworze Junior składa hołd swoim korzeniom i prezentuje widok na scenę reggae z lotu ptaka, przybijając piątkę reprezentantom każdego z nurtów. Dalej jest jeszcze ciekawiej. Junior nad eleganckie fabuły w stylu Pablopavo przedkłada gęstą publicystyczną nawijkę, w której główne role grają przyjaźń, rodzina i i… słodki aromat ganji. Potrafi nawinąć bezczelnie i drapieżnie  (“(nie)Prawda”, “Ile jeszcze w Tobie jest sił”), umie być liryczny (“Przedwczoraj”), a do tego w obu odsłonach ujeżdża podkłady z rzadko spotykaną lekkością i wdziękiem, których nieco brakowało na poprzedniej płycie. Trzeba sporej uwagi, aby dotrzymać mu kroku.

W “Big brader lajf” Stress skarży się na wszechobecną inwigilację i psychozę strachu, której chcąc czy nie trochę ulegamy. Celnie, a w kontekście publikacji Edwarda Snowdena tekst brzmi niepokojąco aktualnie. Alternatywy jednak nie widać, bo Ci, którzy wyjechali “nie po to by łapać słońce” nie mają wcale lepiej – tam także CCTV widzi każdy ich krok. “Pomyśl kochanie, nie kupię Ci już nic” – śpiewał ponad dwadzieścia lat temu Muniek, a Junior w “Przedwczoraj “ dopisuje do kultowego numeru T.Love swoje post-scriptum i dochodzi do podobnych wniosków – “jest pięknie, słońce mam w dzień, w nocy pełnię”. Niczego więcej nie trzeba, bo  “mam obok siebie Ciebie, nie trzeba mi więcej”.

Kluczem do odczytania płyty staje się deklamacja Sławomira Gołaszewskiego podana w rytmie bębnów nayabinghi: “historia jest opowieścią i, jak każda opowieść, lubi gdy się ją powtarza. Owo powtarzanie (..) sprawia, że w historię wplata się życie.”. Może dlatego mniej u młodszego Stressa utopii i zbawiania świata, wielkich słów i deklaracji bez pokrycia? Zamiast karmić słuchacza frazesami, Stress opowiada o sobie i podkreśla wagę wyborów zgodnych z własnym sumieniem, unikając zarazem sideł taniej dydaktyki i paternalistycznego tonu. Chociaż “Ludzie Babilonu” wciąż idą, Junior nawet nie próbuje ich zatrzymywać, a dyktatowi dyrektorów, VIPów i polityków przeciwstawia szczerą, prostą filozofię: miej odwagę iść swoją drogą, nawet jeśli będzie trochę trudniej. Działaj, zamiast narzekać (“To nie ja”, “Łatwo”)!

Podsumowując: “Sound Systemowej Sceny Syn” to najbardziej dojrzała płyta w dorobku Juniora Stressa. Dwa lata, które mineły od premiery “Dzięki” nie poszły na marne – w efekcie dostajemy do ręki dopieszczonę produkcję opartą na solidnym kręgosłupie reggae i Juniora w świetnej formie wspieranego przez dobrze dobranych gości – Vienia, Deadly Hunta, TaLLiba i zawodników ze składu Chonabibę.


Karrot Kommando, 2014


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.